Aleksander Skidan

z tomiku „Czerwone przesunięcie”

SCHOLIA

 

przęsła mostu

koła młyńskie

róg pocztyliona

odcinek metra

<i Goethe Goethe oczywiście!>

nie opierać się

nie spać

silne

męskie objęcia

sentymentalne bzdury

„stul pysk”

starte litery „M” i „K”

*

wszystko co związane z autentycznością

posmak mydła

muzyka techno od drzwi kawiarni

prolegomena

dla wszelkiej metafizyki przyszłości

urojone rozwiązania

katakumby

„nigdy nie mów do mnie takim tonem”

czerwono-brązowa plaga

nowy porządek wybranych

the sun is going so fast

brzózki

półprzewodniki

widziadła senne

obcięte paznokcie

opór jest daremny

 

Siergiej Timofiejew

NASZE FILMY

Nasze filmy będą dobre. Będą w nich tańczyć małe

                       orzęski. Jeżeli chcecie je obejrzeć, przyjeżdżajcie

                       w ciemne, dzikie miejsce.

W naszych filmach będą zawsze małe piękne aktoreczki. Jeżeli nie

                      piękne, to czarujące. A jeśli nie czarujące, to zdyscyplinowane.

W naszych filmach nie będzie sensu. Jeżeli będzie, przyjmijcie nasze

                        przeprosiny, nie podejrzewaliśmy siebie o to.

Naszych filmów nie będzie.

Niektóre z naszych filmów trafią za granicę. Zostaną zbadane i odesłane

                           z powrotem. Jak na przykład choroba albo niestandardowe meble.

Najniższe sufity, najgorsze psy, najbardziej zapocone tygielki będą w

                          naszych filmach. Będą też wydarzenia w piaskownicach

i mrok  beznadziejnych klubów rockowych.

U-u-u. Pierwsza nuta naszego motywu muzycznego. Maksymalna

                         ostrożność i wyrachowanie, poduszki pod reżyserem,

palce operatora na uszach bohaterki.

W każdym filmie będzie mała sentymentalna chwila. Na przykład

                         ktoś grzebie psa, ale w rzeczywistości tylko udaje.

Nasze filmy nie będą miały wrogów wśród krytyków i dystrybutorów.

                         Wszystkim im wyślemy kartki pocztowe z tekstem: „Jesteście

                         najlepsi”.

W naszych filmach samoloty będą huczeć szczególnie imponująco.

W każdej bramie będą chować się żołnierze. Niektórzy — dezerterzy, a

                          niektórzy — nie.  (W naszych filmach.)

O naszych filmach Encyklopedia Brytanica napisze niewiele.

Nasze filmy będą rozdawane żebrakom.

Na pokazach naszych filmów będziemy dowcipkować. Na przykład, siadać na

                           kolana damom.

O naszych filmach będą krążyć pogłoski.

Staniemy się tak sławni, jak nieliczni wybrani.

 

Maksim Borodin

deszcze w żaden sposób nie mogą się zdecydować

co z nami zrobić

zbierają się one masami w centrach hydrometeorologicznych

piją herbatę z konfiturami

przywiezionymi przez montażystów ze wsi

i głośno rozmawiając

próbują nas przekonać

o tym

że świat to ogromny pokój

i nikt nie może z niego wyjść na własne żądanie

dopóki nie skończy się blok wiadomości

deszcze

nasza ostatnia nadzieja na prawdę

i taki niewypał

przed snem

Siedzę w oknie i patrzę,

jak sąsiad drugą godzinę myje swój samochód

Nabiera wodę

ze studni

i leje ją na dach samochodu.

Obliczyłem,

że w ciągu tego czasu zużył dwadzieścia wiader wody

i mimo to jest z czegoś niezadowolony.

Chmurzy się i coś mruczy sobie pod nosem.

My wszyscy

jesteśmy z czegoś niezadowoleni:

pogody,

stanu gospodarki,

stosunków z kochankami,

przełożonych,

dzieci.

I, myślę, że to chleb powszedni.

Tak trzeba.

Na przykład,

wczoraj byłem niezadowolony z kolegów,

którzy do tej pory

nie oddali rocznego sprawozdania ze swojej działalności naukowej

mi,

odpowiedzialnemu przed kierownictwem

za zbieranie takich informacji.

To dało mi prawo do wykorzystania swojej pozycji,

i teraz,

póki oni są niezadowoleni

z podwojenia ilości stron sprawozdań,

mogę

skupić całą swoją uwagę

na obserwowaniu

wody,

padającej na ziemię,

na muzyce Franka Zappy,

huczącej z głośników,

i

książce Paula Éluarda,

którego wiersz

„Wolność”

rozrzucali w charakterze ulotek angielscy piloci

nad

okupowaną Francją.

Niemcy byli niezadowoleni.

Francuzi także.

Myślę, że i piloci byli niezadowoleni,

nie mówiąc już o mnie,

którego wierszy nigdy

nie rozrzucano

nad terytorium,

zajętym przez nieprzyjacielskie wojska.