Paweł Goldin

Kastraci, akademia

 

1.

Kastraci Michele i Vittorio,

po odejściu z chóru,

jadą do Wenecji,

karmią gołębie,

pływają gondolą,

trzymają się za ręce – pomarszczeni,

z obwisłymi piersiami, zarumienionymi policzkami,

śpią na wilgotnych jedwabnych prześcieradłach.

Za dwa tygodnie

przekroczą niele-

galnie granicę

i w nowym świecie zostaną członkami

partii

komunistycznej, odżegnają się

od katolicyzmu, od Rzymu i Monachium.

Poznali się w trzydziestym dziewiątym:

mieli po trzydzieści lat,

przechodzili terapię

homoseksualną w Dachau.

2.

Szef wolał omówić dysertację bezpośrednio w pizzerii.

Odchyliwszy na bok swą ptasią głowę ze sterczącymi uszami,

powiedział mi, wówczas młodej stażystce:

„Nasi młodzi mężczyźni marnują dobrą połowę czasu pracy

zastanawiając się – czy karygodne jest przespanie się ze studentkami pierwszego roku.

Na szczęście, jest Pani pozbawiona tego kompleksu Abelarda.”

Zdjął okulary (bałam się tych jego pomarańczowo-liliowych oczu) i odchrząknął.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s