Igor Pomierancew

***

On przyniósł do klasy kilka motków różnokolorowej włóczki

i wszystkich omotał, owinął, oplątał.

Oni śmiali się do łez.

Wełna była sprężysta.

Leżeć w niej było ciepło.

Nici nie przecinały rąk i nóg.

Można było nawet przemieszczać się,

całym ciałem od razu,

zrywami.

Parę centymetrów w prawo, potem w lewo.

Oni śmiesznie zderzali się,

przypadkiem muskali się

wargami.

Wargi też były sprężyste, puszyste.

Oni postanowili nigdy się nie rozplątywać.

Z początku dyrekcja robiła wszystko po cichu.

Nauczyciele uzbroili się

w nożyczki i brzytwy.

Ale poprzecinane węzły i pętle

momentalnie się zrastały

i robiły się mocniejsze niż wcześniej.

Karmiono ich z łyżeczki.

W końcu się wszyscy o tym dowiedzieli.

Szkołę otoczono,

wezwano kompanię desantową.

Ale nawet specjalne obcinarki nie dały rady wełnie.

Wtedy nocą do klasy napuszczono moli.

Po przebudzeniu,

Oni nie znaleźli ani jednej niteczki.

Mole zżarły nawet ubrania.

Tak ich golusieńkich

rozdano rodzicom.

Reklamy

Anna Orlicka

.

***

.

Wilgotne powietrze wiosny przekrada się do naszych słów

Wytycza między nimi ciepłe ścieżki

Spotkamy się w lutym,

Nie lodową gorączką, nie kruchym mrozami, ale

Cienkimi liniami, ledwo widocznymi,

Jak zastygłe złocące się promienie ciepła

I światła,

Zdolne roztopić śniegi

W przezroczyste strumyczki.

I w rzeczy samej, wszystko dookoła czarne i przezroczyste

Nie ma białego, zdrętwiałego, oplątanego,

Tylko skupiający wszystkie promienie w sobie

Czarny.

Skupiający i oddający

Ciepłem, słowem.

.

Nikita Lewitanski

.

***

.

policzki i policzki wybacz

jedynie policzki wybacz

biegto ciężar

musnąć rękąto przemienienie płatków

zająknąć sięparada planet

jeszcze można pisać od prawej do lewej

jeszcze można chodzić po astrachi głową w dół! –

nie dotykając astrów

i policzki wysadzone przybić do górnych pięter, tak

by stać się drapaczem chmur

dzieciom podczas gry do gry niczego nie trzeba

tylko sercechmara i

tu, o pierwszym zmierzchu, bóg świadkiem, do gry

niczego nie trzeba

.

Wiktor Lisin

.

(z cyklu «Zaśnieżone mrowisko»)

.

.

***

.

drzewo

wychowało syna

niemożliwe

odnaleźć

dom

własnym myślom

.

.

***

.

gazeta

zaśnieżone mrowisko

.

.

***

.

kałuże

srebrzyste pieniążki

(zdrada czystej wody)

.

.

***

.

woda nadepnęła na widły

.

.

***

.

(w czasie pożaru zapaliły się czapki drzew)

– Co oni ukradli?

– Ogień

.

.

***

.

strażak

(mały chłopiec wychowany przez motylki)

.