Anna Głazowa

 

                                                                        Galinie Muszynskiej

dom i okno
i naprzeciw okna –
wyspa powyżej wody.
słońce wychodzi z wyspy nie za każdym razem.

rok pozostaje w tyle
od powrotu dnia,
kiedy słońce wstaje ziemskie

oznaczając koniec świata,
oznaczając początek.

 

*
tak łączą się rzeki
płynące z różnych wysokości,
jedna ciemniejsza, druga jaśniej,
wodny zmierzch jego środek

(nie północ to, nie południe
a zmierzch – środek nocy i dnia)

nie połowiczna, pełna
ta smuga
tam gdzie dwie wody
i gubią i znajdują
imię.

 

*
ziemia kruszy się jak chleb
jak chleb rozsiewa się i pięknie nie taje.

umysł tylko wydaje się zamknięty:
i ziemia z ziemi nie unosi się,
i swoja zaś cała maleńkość.

 

*
ulecieć z ziemi odpychając się
na odkrytym ogniu
nie w ludzi
a w rozstęp
nad ciałem powietrza:

to prostsze niż upaść
w ciekły żar
w środku ziemi.

 

 

Reklamy

Arkadij Dragomoszczenko

+ + +

Dziesięć minut
za dwadzieścia pięć
cztery godziny
jedna godzina i więcej
pożądanie sekund
do wieczności wieczność
dziesięć minut
półtora roku
dwie purpurowe samoprzylepne kartki
na napotkanym potworze
dwa psy
uciekające w głąb pustkowia
dwie rude kropki
które upadły na pole nowego roku

73 r.

 

+ + +

leżę obok niej
strąki grochu wyblakłe od słońca
walają się po podłodze
we włosach płynie jeszcze lipcowy pył
naśladując ruchy słońca
jesteśmy nieruchomi
zamarłem w bezruchu
i ona znieruchomiała
jak gdyby powtórka spokoju
w którym przebywają południowe niebiosa
przyglądamy się sobie
jesteśmy ciekawi
ona oczekuje mnie
ja oczekują ją
bardzo powoli poznajemy siebie
leżąc podle siebie
w stercie białej
w zaplątanych ścianach
kiedy wyblakłe strączki grochu
zwinęły się od skwaru
a na parapecie rozsypana ochra
i na ulicach — ani żywej duszy.

 

„Ukochana moja”

Kiedy
dziesięć lat temu spotkałem cię,
Wydało mi się, ze spotkałem brata.
dziwowałem się nocami, wyciągnąwszy się w pościeli:
Okno. Drzewo deszczu –
Twe ręce
Były takie same, jak u mnie,
Takie same były ramiona.
Rozmawialiśmy jednym językiem,
A rankiem, kiedy jeszcze w domu wszyscy spali,
Starliśmy się nie skrzypieć na posadzce,
(tak i nie zmienili, a potem rozebrali dom)
Wymykaliśmy się na ulicę.
I szliśmy razem, zadziwiając przechodniów swoim podobieństwem.
Jaki cudowny był twój oddech,
podtrzymujący mój oddech!
Jak wspaniale zgodnie
podążały poranne cienie za nami!
Jak łatwo dotykały się nasze ręce!
„Ukochana moja”, o ile lekkie były nasze ciała.

 

 

Kuźma Kobłow

 

Wiersze (34)

Ciała rzeczy nie pamiętają jak prosiłam je siebie nazwać
Jeszcze raz. Ciała rzeczy nie pamiętają jak prosiłam je
Jeszcze raz. Ciała rzeczy nie pamiętają jak jeszcze raz. Później
Zapisywać było bardzo trudno, wszak środek
Rozstępował się tu wszędzie. Nie odpoczęłam nie
Odpoczywać długo jak gdyby jak nowiusieńka. Brzydki
Zatrzymany kadr, jest czas kontynuować, chyba nie, ta
Blizna na policzku tak niedorzeczna. Niech będzie ich
Dla mnie jak dobry powód lub profilaktyczne
Błędy. Jakżeż ten obrazek świerzbi.

 

Wiersze (38)

Nawet nieprzygotowany wybryk,
Niemalże kropla
Przezroczyste podwórze pod świtało. I szyba
I pies, na przykład,
Bezgłowy, ale niemniej sprytny niż był.
Napatrzyła się i rzuciła się przez
Ornament ustawień parkietu, wilgotnej miotły,
Na podłodze półsuche smugi, jak
Łapy. Stereo-rysunek: wschód, piaski.
Deszcz przez szczekanie i ciszej. Całkowicie
Napełniła wszystkie co do jednego
Wiadra, radio powiewa skrzydłami zbyt szybko
Które wyżej rysów twarzy odnoszą wokoło.

 

 

Wadim Bannikow

 

*
zimą niemowy filmują nad brzegiem oceanu niebezpieczeństwo
napompowanej szyi głos przez minutę po
wyprzedzeniu niczego nie ma
ale kołacz
pieczą z wanilią i dekorują
kupię cię za pół kanapki z solą
za to że ty \ za to że ty jesteś przepiękny
wszyscy co mają sierść i pływają są przepiękni

 

156.
pada gruby, jak papier, śnieg
zawsze chciał być tam
a inny na jego miejscu zechciał by być tam
często ten płaczący człowiek nieodzownie
w końcu dochodzi

 

194.
śnieg i woda
i wszyscy oni idą
nigdy nie przestanie \ do widzenia, do kwietnia, do południa
ale i on nigdy nie przestanie pozostając
nigdy nie przestanie pozostać