Arkadij Dragomoszczenko

+ + +

Dziesięć minut
za dwadzieścia pięć
cztery godziny
jedna godzina i więcej
pożądanie sekund
do wieczności wieczność
dziesięć minut
półtora roku
dwie purpurowe samoprzylepne kartki
na napotkanym potworze
dwa psy
uciekające w głąb pustkowia
dwie rude kropki
które upadły na pole nowego roku

73 r.

 

+ + +

leżę obok niej
strąki grochu wyblakłe od słońca
walają się po podłodze
we włosach płynie jeszcze lipcowy pył
naśladując ruchy słońca
jesteśmy nieruchomi
zamarłem w bezruchu
i ona znieruchomiała
jak gdyby powtórka spokoju
w którym przebywają południowe niebiosa
przyglądamy się sobie
jesteśmy ciekawi
ona oczekuje mnie
ja oczekują ją
bardzo powoli poznajemy siebie
leżąc podle siebie
w stercie białej
w zaplątanych ścianach
kiedy wyblakłe strączki grochu
zwinęły się od skwaru
a na parapecie rozsypana ochra
i na ulicach — ani żywej duszy.

 

„Ukochana moja”

Kiedy
dziesięć lat temu spotkałem cię,
Wydało mi się, ze spotkałem brata.
dziwowałem się nocami, wyciągnąwszy się w pościeli:
Okno. Drzewo deszczu –
Twe ręce
Były takie same, jak u mnie,
Takie same były ramiona.
Rozmawialiśmy jednym językiem,
A rankiem, kiedy jeszcze w domu wszyscy spali,
Starliśmy się nie skrzypieć na posadzce,
(tak i nie zmienili, a potem rozebrali dom)
Wymykaliśmy się na ulicę.
I szliśmy razem, zadziwiając przechodniów swoim podobieństwem.
Jaki cudowny był twój oddech,
podtrzymujący mój oddech!
Jak wspaniale zgodnie
podążały poranne cienie za nami!
Jak łatwo dotykały się nasze ręce!
„Ukochana moja”, o ile lekkie były nasze ciała.

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s