Natalia Azarowa

o żółtym i zielonym
                                                                   traktat

nieśmiertelność prywatna sprawa każdego

do wieczniezielonego z szyszeczkami
przywykasz szybko jak do wieczności
a po-godzinie zwyczajne cyprysy
znikają na rzecz palta topoli

jesień jak jesień
dotknięciami

na stacji grazi
żółty nasyp wydarzenia

proso wydarzeń
sypało się z sufitu

po drodze w mokrym i żółtym
zgromadzono niemało dobra

na podstawie tego
wyciągnięto niewody

niekiedy bywam nieśmiertelna

      czerwone dźwigi na szarym
                                                                               drugie

fermentacja między barkami
barki załadowane dwoma ogniami
dobiegają z nich wróżebne inskrypcje
zapal mój awaryjny kaganek
mój most
reflektory wyrywają się przez arfę
nawijają
liny i sznury od spodu do góry w dół
długo szeleści plusk laserunku
  wszystko prawdziwe na zawiasach
      na brzegach   nieskończoność
                    nieco rozmyta

przeciw milczeniu
                                                             traktat

                                                                       A.
weź na przykład kamień
          uwolnij go od uczuć
                                    od mnogiego
            dowiedź go do prostoty
                                  do wiecznej prostoty
          lecz wtedy niczego o nim nie powiesz
          i wtedy jest i nie jest kamieniem
                        jest wtedy wszystkim
                 oto ty i milczysz
                        nie milcz
                                 mów o kamieniu

(przekład z j. rosyjskiego)

Reklamy

Gieorgij Giennis

*

miejsce pod słońcem było zajęte
przez mężczyznę na leżaku
rozwalił się na nim
na żażące się części

życie odparował upał

w palenisku głowy krzyczały
parzące węgielki słuchawek

*

po morzu ostała się
grzęda spieczonych fal

czyjeś odbarwione przez słońce płetwy

zakorkowana butelka nasienia
1954 roku ejakulacji

twarze jak spodki
z dna wyschniętej ojczyzny

* * *

WOJNĘ przynieśli z rana
z brezentu wyciągnęli

pachniała wilgotnym komfortem
i wiecznością zbiegłych roślin

usiedli czekają rozpalając
do białości wydychane powietrze

*

składnica czasu piec
na odległej zapomnianej daczy
pogrzebaczem uchylił żar
twarz poczerniała
strzępnąłem ją w lustro

*

trawy
jak węże po polu się wiją
odpełzają w dal przed wojną
drzewa
niepewnie przestawiają korzenie
wloką się w dal przed wojną
zwierzęta
niektóre rycząc niektóre pogwizdując
uciekają w dal przed wojną
ptaki
rozrzucając pióra i krzyki
odlatują w dal przed wojną
ludzie
ustami tworząc milczący obłok
od chłodu wczesnej jesieni
kołyszą się
maszerują w miejscu

(przekład z j. rosyjskiego)

Sasza Moroz

*
woda zaczyna szukać
jak zwał się ten, który poszedł na aleję
szybko-odbiorniki
kobiety
szaro-pomarańczowy krawat
muzeum koni
wszyscy śpią

*
za jego plecami zdarzają się wszyscy
sklejenie snu
wątpliwe
klask w głębi lasu
błądzące oczy przed przybyciem pociągu
z przeciwka, praca z pajączkiem
wątpliwe fasola
jagody
fasola
mleko

*
cicho, jak wu, zamyka się
historia piątego punktu
mięso jak piasek, mokre i suche
trawa i ciasto w świecznikach
napis na chustce
wszystko – wystarczająco duże
lejek
paznokieć
czarna linia twarz dziewczynki

(przekład z j. rosyjskiego)

Jarosław Gołowań

 

Weź i dotknij,
dotknij
czy czujesz wgłębienie, czujesz?

nie, nie czuję

dotknij, dotknij,
widzisz –
tu jest inaczej
nie tak jak tam

nie, nie czuję

to pomnik cudzego życia
w moim okaleczonym ciele
znałem je
od do
życie drugiego człowieka
nie wiem dlaczego
odszedł i nie wskrzesisz go
i po co
mi pomnik
obmacuję go
odczuwam go
słyszę jego
nieme oczy
widzę jego
ślady od niemytych podeszw
na swej chropowatej skórze
na swej mrówkowej twarzy
on zabiera cząstki mnie
do przeszłości
chcę uciec
odpiąć te paski szelek
brak sił
biec w głąb
na boso w rajstopach
na kwadratowym metrze
grzęznąc po same gardło
do samego gardła do wymiotów
po same przerażone usta
po samą nitkę kapronu
po sam wijący się czerw
po sam giętki ogon
po pierwszy asfaltowy szew

dotknij, dotknij jeszcze
proszę,
błagam

czujesz?

nie, nie czuję

dziwne,
a ja już od wielu lat czuję
na zewnątrz
i wewnątrz
tylko ja

daj mi rękę, proszę –
babka łaskocze mi nos

może
podotykasz
jeszcze?

(przekład z j. rosyjskiego)