Andriej Griszajew

OBŁOK

Tramwajem nr jeden jeżdżę do pracy.

Dwa przypomina mi o mężczyźnie i kobiecie.

To liczenie, którego nie trzeba kontynuować.

Do ośmiu nie dożyłaś.

Nie ma liczb.

Kupuję przybliżoną ilość kiełbasek

I płacę przybliżoną ilością pieniędzy.

Jest jakiś obłok,

Który niesie mnie.

Są jakieś słowa,

Które wymawiam.

Z przyjacielem jadę na ryby,

Łowimy karasie.

Dziewięć sztuk, dziewięć sztuk”

Mówi z dumą, pokazując słoik.

Karasie tłoczą się, przyjaciel porusza wargami.

Nie rozumiem ani słowa.

(przekład z j. rosyjskiego)