Poeci rosyjskojęzyczni w Wizjach

http://magazynwizje.pl/tomasz-pierzchala-wybor/

W nowym numerze kwartalnika „Wizje”, w moim tłumaczeniu:

в моём переводе, в новом выпуске литературного квартальника „Wizje” (Варшава):

Игорь Жуков / Igor Żukow

ПАРК «МУЗЕОН» И МЫЛЬНЫЙ МЕДВЕДЬ /
CMENTARZYSKO UPADŁYCH POMNIKÓW I MYDLANY NIEDŹWIEDŹ

Егор Мирный / Jegor Mirnyj

на съёмках видеоклипа / na zdjęciach do teledysku

Александр Скидан / Aleksandr Skidan

всё что связано с подлинностью / wszystko co związane z autentycznością

Семён Ханин / Siemion Chanin

зачем я так кричал, что я электрик / po co tak krzyczałem, że jestem elektrykiem

Сергей Тимофеев / Siergiej Timofiejew

Знаешь ли ты, друг / A czy ty wiesz przyjacielu,

 

 

Reklamy

Andriej Żdanow

.

JAŁOWCOWE NOGI MARLENY DIETRICH

.

.

Mało kto o tym wie,

że Marlena Dietrich miała drewniane nogi.

Sękowate badyle z jałowca.

Zawsze nosiła ciemną długą suknię

a to, co było pod nią skryte,

jak już wcześniej zostało powiedziane,

mogli zobaczyć nieliczni.

Kiedy śpiewała,

jak mówią,

jej głos wwiercał się słuchaczom w móżdżek.

albo w inne gruczoły,

skryte przed oczyma prostego mężczyzny,

który wpadł do szynku napić się piwa

nie z potrzeby

napicia się piwa,

ale z zamiarem posłuchania cudownego głosu

za uczciwie zarobione reichsmarki.

W czasie swoich występów Marlen

po cichu skrzypiała pod aksamitem sukni

jałowcowymi nogami.

Mało kto wie,

że te długie sękowate badyle

wstawił pani Dietrich jeden z wielbicieli —

chirurg. Jego imię, niestety, skrywa

mrok historii. Wiadomo tylko,

że w 1935 roku prowadził prywatną praktykę

niedaleko Wiednia.

Dwupiętrowa willa otoczona jabłoniami

i akacjami.

Wyposażona była, jak na swoje czasy,

w nowoczesne laboratorium

i pomieszczenie,

w którym jego pacjenci przechodzili rehabilitację.

Wiadomo również,

że z jego usług w rożnym czasie,

oprócz Frau Madlen,

korzystali Sara Bernard i Alfred Nobel.

O Sarze Bernard też nie można powiedzieć,

że pokazywała komuś swoje kostki u nóg.

Herr Nobel zawsze nosił spodnie i wysokie oficerki.

Kiedy zostały opublikowane wspomnienia Marleny Dietrich,

a w nich wymienia się pewnego bezimiennego chirurga,

okazało się, że lubił podróżować.

Kiedyś porzucił na jakiś czas Austrię

i udał się w podróż po Rosji.

Było to w latach dwudziestych ubiegłego wieku,

a kraj wówczas nazywał się inaczej.

Krótko mówiąc,

znalazł się w nieznanych górach na Syberii i tam

postanowił dotrzeć do trudno dostępnego wodospadu.

Po co to jemu było —

on, zapewne, sam nie wiedział.

Łodziarz chętnie

przeprawił go przez nieznaną rzekę.

Jak później mówili starzy tubylcy —

kiedy maral nie chce, by mu odpiłowano poroże,

zaczyna opowiadać baśnie o tym,

jak powstał wszechświat,

aha,

przy czym gada do tego

ludzkim głosem…

A zatem

Chirurg przeprawił się przez rzekę,

śmiało wdrapał się

po stromym brzegu,

który prościej nazwać — pionowym stokiem.

Dotarł do swojego wodospadu

a w drodze powrotnej — to właśnie

on nazbierał kilka długich sękatych badyli.

„Świetne mogą z nich wyjść nogi dla Sary Bernard

albo Marleny Dietrich” —

pomyślał, wspinając się po skałach

i chwytając za twarde korzenie.

Przeprawiając chirurga z powrotem,

łodziarz błagał go, by się nie ośmieszał

i wyrzucił badyle do wody.

A chirurg tylko się uśmiechał i krótko, na łamanym rosyjskim, odpowiadał:

„Świetne będą nogi”.

Okazało się,

że Marlena Dietrich straciła

swoje kończyny dolne i zwróciła się do nieznanego chirurga,

który (lecz ona o tym nie wiedziała)

był w niej zakochany do szaleństwa.

Przynajmniej na to wskazywał złoty medalik,

wyjęty podczas autopsji

z wnętrza żołądka chirurga,

po tym jak pozbawiono go życia,

w małym zacisznym obozie koncentracyjnym,

nieopodal Wiednia i jego własnej kliniki

w trochę mniej przytulnej komorze gazowej.

W jaki sposób Pani Dietrich straciła nogi?

Dlaczego przydały się jej jałowcowe badyle?

Na te pytania nikt do tej pory nie znalazł odpowiedzi.

Tylko ówczesny minister propagandy

zostawił w swoim dzienniku,

który znajduje się w jednej z prywatnych kolekcji,

krótki zapis:

„Marleno moja!

Bezlitosny głosie Boga!

Spać, ani jeść nie mogę,

wpadłem w twoją niewolę,

i czekam na zmiany jak pacholę.

A dzisiaj —

Moje życie to pusta droga,

po której wciąż idę i idę,

opierając się na suchym kosturze”.

I z jakiegoś powodu postawił podpis i datę:

Paul Joseph Goebbels.

1937.04.15.

Na pewno chciał jej przekazać ten liścik,

lecz później przestraszył się albo zapomniał.

W każdym razie:

Jałowcowe nóżki —

cud prosto od wróżki,

gdy Bogowie takie nóżki mają

Niebiosa nimi obuwają.

Kiedy odnaleziono ten dziennik,

literaturoznawcy nie mogli wyjść z podziwu:

z tekstu rysował się nie portret Marleny Dietrich,

a Edith Piaf,

jednak,

nie można było już niczego

jednak,

nie można było już niczego zrobić…

.

.