Sasza Moroz w Interze-

Sasza Moroz

W nowym numerze czasopisma literackiego „Inter-. Literatura–Krytyka–Kultura”, w moim tłumaczeniu Sasza Moroz Sasha Moroz 

Cаша Мороз в моём переводе, в новом выпуске литературного журнала „Inter-. Literatura–Krytyka–Kultura” (Торунь)

ogromne jesienne pole…” / «большое осеннее поле…»
„plunął resztkami pasty do zębów na plecy…” / «плюнул остатками зубной пасты на спину…»
„kolekcja” / «коллекция»

„blue brown old”

Inter-

Reklamy

Fridrich Czernyszow w Interze-

Fridrich Czernyszow

W nowym numerze czasopisma literackiego „Inter-. Literatura–Krytyka–Kultura”, w moim tłumaczeniu Fridrich Czernyszow Фриц фон Кляйн (Fritz von Klein) 

Фридрих Чернышёв в моём переводе, в новом выпуске литературного журнала „Inter-. Literatura–Krytyka–Kultura” (Торунь)

świątynia zoroastera zamknięta w niedzielę…/ «храм зороастров закрыт в воскресенье…»

cóż mam napisać w swoim anonsie…/ «что написать в своем объявлении…»

Inter-

Poeci rosyjskojęzyczni w Wizjach

http://magazynwizje.pl/tomasz-pierzchala-wybor/

W nowym numerze kwartalnika „Wizje”, w moim tłumaczeniu:

в моём переводе, в новом выпуске литературного квартальника „Wizje” (Варшава):

Игорь Жуков / Igor Żukow

ПАРК «МУЗЕОН» И МЫЛЬНЫЙ МЕДВЕДЬ /
CMENTARZYSKO UPADŁYCH POMNIKÓW I MYDLANY NIEDŹWIEDŹ

Егор Мирный / Jegor Mirnyj

на съёмках видеоклипа / na zdjęciach do teledysku

Александр Скидан / Aleksandr Skidan

всё что связано с подлинностью / wszystko co związane z autentycznością

Семён Ханин / Siemion Chanin

зачем я так кричал, что я электрик / po co tak krzyczałem, że jestem elektrykiem

Сергей Тимофеев / Siergiej Timofiejew

Знаешь ли ты, друг / A czy ty wiesz przyjacielu,

 

 

Сильвестер Голомб в Листке

Łystok

41940911_356444984896748_7442268559700393984_n

Сильвестер Голомб (Ставангер, Норвегия) в переводах с польского Серго Муштатовa и Tomasz Pierzchała

Sylwester Gołąb (Stavanger, Norwegia) w przekładach Sergo Musztatowa i moim.

Изабела Кавчинська «Мех зверей в шкафу»

Wybrane wiersze Izabeli Kawczyńskiej, we wspólnym przekładzie z Sergo Musztatowem, w nowym almanachu literacko-artystycznym „Artykulacja”,

Подборка Изабелы Кавчиньской в нашем с Серго Муштатовым переводе в новом альманахе „Артикуляция”.

Izabela Kawczyńska

http://articulationproject.net/мех-зверей-в-шкафу/

Pierwsza sala jest matką / Первая палата — мать

Seaest sea

Ciężar / Тяжесть

Dzieci potrzebują sanek, żeby świat sunął dalej / Детям нужны санки, ради движения мира дальше

Atawizm / Атавизм

Pęknięty ul niesiesz w sobie, dziecko / Надтреснутый улей несёшь в себе, ребёнка

Jej wysokość nerwica / Его высочество невроз

 

Изабела Кавчинська «сама вода» (избранная поэзия)

Izabela Kawczyńska „Sama woda”

Изабела Кавчиньска  в моём переводе и Серго Муштатова.

Wybór wierszy Izabeli Kawczyńskiej w Soloneba we wspólnym przekładzie z Sergo Musztatowem.

Izabela Kawczyńska poziome

Izabela Kawczyńska w Soloneba

Izabela Kawczyńska / Изабела Кавчинська

Zakopać psa, posadzić drzewo / Похоронить собаку, посадить дерево

Dlaczego nie pozwolić zmarłym zasnąć? / Отчего не позволить умершим заснуть?

Orbita / Орбита

Palimpsest po stracie / Палимпсест после утраты

Ściana deszczu / Стена дождя

Krąg polarny / Полярный круг

A. Zawód miłosny, B. Choroba, C. Inne powody zabicia czasu / A. Разбитие сердца, Б. Болезнь, В. Другие причины убийства времени

Czerwiec /Июнь

Dziewczyna zwana kwiaty usypane z piasku albo piosenka, albo coś innego / Девушка звана цветы насыпанные из песка или песня, или что-то другое

Żeby w to wierzyć / Чтобы в то верить

Głupcy mówią: życie / Глупцы говорят: жизнь

Piękno / Красота

Strefy koni / Зоны лошадей

 

 

 

Stanisław Lwowski w Four Centuries

http://perelmuterverlag.de/FC182018.pdf

Stanisław Lwowski / Станислав Львовский

Z cyklu „39,41” / Из цикла „39,41”

Krótka opowieść o nierozróżnialnym / Краткий пересказ о неразличимом

Anna Głazowa w Helikopterze

Anna Głazowa

Anna Głazowa w Helikopterze

Anna Głazowa / Анна Глазова

twarz to władza nad drugim / лицо это власть над другим                              słowa to też zwierzęta / слова тоже звери
ziemia jeszcze dojrzewa:/земля ещё вызревает:                                    nabiera / хватает                                                                                                      nie potrafię czytać — naucz mnie / я не умею читать — научи меня

Maksim Borodin w Helikopterze

Maksim Borodin

Maksim Borodin w Helikopterze

Maksim Borodin / Максим Бородин

Przekłady wewnętrznego morza / ПЕРЕВОДЫ ВНУТРЕННЕГО МОРЯ

Olivé Paté / ОЛИВЬЕ ПАТИ

dzisiaj lustro /сегодня зеркало

w moim domu / в моем доме четыре окна

Definicje / Определения

Gaspar Majunga / Гаспар МАЖУНГА

MOJA OJCZYZNA / Моя страна

Phillippe OLEMBE / Филипп ОЛЕМБЕ

SŁOŃCE / Солнце

Gina Gi / Джина ДЖИ

BIAŁY KRÓLIK / Белый кролик

Archibald Dowson / Арчибальд ДОУСОН

z cyklu „Telewizja kablowa” / Из цикла «Кабельное телевидение»

Prześladuje mnie FBI, / Меня преследует ФБР,

z cyklu „Wewnętrzne morze” / Из цикла «Внутреннее море»

Hokku w 4.15 / Хокку в 4.15

Człowiek pisze wiersze / Человек пишет стихи

wypijam z ruczaju / я пью из реки твоего языка

nauczycielu śniło mi się / учитель мне снилось

Andriej Sien-Sieńkow w Helikopterze

Andriej Sien-SieńkowAndriej Sien-Sieńkow, „Teksty wizualne” w najnowszym „Helikopterze:

Андрей Сен-Сеньков „Визуальные тексты” в новом „Геликоптере”, в моём переводе:

Andriej Sien-Sieńkow w Helikopterze

 

Nie tylko Orbita w Helikopterze

Orbita+foto

Nie tylko Orbita w Helikopterze

Nie tylko „Orbita” / Не только «Орбита»

Artur Punte / Артур Пунте

Projekty / Проекты Polska, czyli Czerwono-białe kominy Gdańska rozrzucone jak twoje golfy w paski / Польша, или Красно-белые трубы Гданьска разбросаны, как твои полосатые гольфы

Jelena Głazowa / Елена Глазова

Muza rano / Муза утром

tymczasem zbliżała się rocznica wygnania z raju / а меж тем близилась годовщина изгнания из рая

kormak (Wasilij Karasiow) / kormak (Василий Карасёв)

indianie wyławiają sieciami wodę / индейцы вылавливают сетями воду

ależ oczywiście przetrzymamy wszystko / да конечно выдержим что угодно

Lena Szakur / Лена Шакур

ŁATWO / ЛЕГКО

Siemion Chanin / Семён Ханин

wyrzucony z życia na tej plaży / выброшенный из жизни на этот пляж Stojąc tuż nad grobem, nad krawędzią wszystkich grobów / Стоя на краю могилы, на краю всех могил,

Olia Gołowko / Оля Головко

wyhoduję długą długą szyję / отращу длинную длинную шею

biegnę z tobą galopem przez ciasny las / галопом бегу с тобой по тесному лесу

Siergiej Timofiejew / Сергей Тимофеев 

Prawdy / Истины

latopis / летопись

Władimir Jermołajew / Владимир Ермолаев trzynaście sposobów by ujrzeć kafkę / тринадцать способов увидеть кафку piję whisky i słucham jazzu w samotności / пью виски и слушаю джаз в одиночестве

Władimir Swietłow / Владимир Светлов LISTA PRZEBOJÓW / ХИТ-ПАРАД kwiatów magnolii nie widziałem / цветов магнолии не видел

Tania Skarynkina w Helikopterze

Tania Skarynkina photo by Dirk Skiba.jpg

Tania Skarynkina w Helikopterze

1. nurek-wirtuoz / ныряльщик-виртуоз

2. grudniowe trójwiersze: / декабрьские трехстишия:

protest / протест

zmartwychwstanie białogłowych dzieci / воскресение белоголовых детей

ciemne przewody / темные проводы

zagraniczny sen o zimie / заграничный сон о зиме

minus 50 euro / минус 50 евро

na porzuconej działce / на заброшенной даче

3. krótki dziennik rozmyślań o jaskółce / краткий дневник размышлений о ласточке

4. mężczyzna i piłkarz / человек и футболист

5. czerwcowe trójwiersze: / июньские трехстишия:

ty zostaniesz między zębami nielicznych tych

jak bezużyteczny kminek / ты останешься между зубами немногих других как бесполезный тмин

przed burzą / перед грозой

ikona i kotka / икона и кошка

z nowymi siłami cisnę na pedał romantycznej tęsknoty / с новой силою жму на педаль романтической грусти

liścików nie zostawiły / записок не оставили

po bashō / после басё

 

На одном дыхании: новые переводы современной польской поэзии

Polscy poeci_2

В вестнике современного искусства „Цирк „Олимп” TV”, „На одном дыхании: новые переводы современной польской поэзии”

W heroldzie sztuki współczesnej Cyrk „Olimp” TV (Samara) w moim przekładzie oraz Sergo Musztatowa Не Два (Серго Муштатов)Zofia Bałdyga (Зофья Балдыга), Tomasz Bąk (Томаш Бонк), Sylwester Gołąb (Сильвестер Голомб), Marcin Zegadło(Марцин Зегадло), Paulina Pidzik (Паулина Пидзик), Łukasz Jarosz (Лукаш Ярош).

На одном дыхании: новые переводы современной польской поэзии

Spis utworów/Содержание подборки:

Zofia Bałdyga / Зофья Балдыга

Jak myśleć zmianę w niezmiennym krajobrazie? /Как представлять смену в неизменном пейзаже?
Postaci dramatu / Персонажи драмы
Spoczywamy na szczytach, na laurach, i na widoku. / Почиваем на вершинах, на лаврах, и на виду.
Inwentaryzacja / Переучёт
Zatoka Armeńska / Армянский залив

Tomasz Bąk / Томаш Бонк

Kanada / Канада
To tu, to tym /То здесь, то этим
Gandhi, mate Gandhi
Pęta miast przy tym to pikuś /Путы городов при сём – пара пустяков
Z samego końca świata macham do was warzywem / С самого края мира махаю вам овощем

Sylwester Gołąb / Сильвестер Голомб

Rewolucjoniści / Революционеры
RAPORT KOGOŚ LEPSZEGO NIŻ PELIKAN / РАПОРТ КОГО-ТО ЛУЧШЕГО ЧЕМ ПЕЛИКАН
Zaburzenia / Расстройства

Marcin Zegadło / Марцин Зегадло

Wolne powietrze / Свободный воздух
ZESTAW DO MIAŻDŻENIA / НАБОР ДЛЯ РАЗДАВЛИВАНИЯ
ZAWSZE ZIEMIA / ВСЕГДА ЗЕМЛЯ
UMARLI I MEBLOŚCIANKI / УМЕРШИЕ И МЕБЕЛЬНЫЕ СТЕНКИ

Paulina Pidzik / Паулина Пидзик

(prawo lasu) / (право леса)
(śnieg) / (снег)
(niebieska sukienka) / (голубое платье)
(wilki) / (волки)

Łukasz Jarosz / Лукаш Ярош

Punkty / Пункты
Klasztor / Монастырь
Projekt wiersza / Проект стихотворения
Czynności i stany / Действия и состояния
Piosenka noworoczna / Новогодняя песня
Jednym tchem / На одном дыхании

Stanisław Lwowski w Helikopterze

Stanisław Lwowski_zdjęcie Oleg Jakowlew

Stanisław Lwowski

kto w ogniu stoi / кто стоит в огне

Wszystko to eksplodowało / Всё это взорвалось

posłuchajmy głosów innych / давай послушаем голоса других

życie staje się łatwiejsze / жизнь становится легче

Nowa poezja z Ukrainy w Helikopterze

Ukraińscy poeci_8

Nowa poezja z Ukrainy

Олег Богун «Молитва / Ołeh Bohun „Modlitwa”

Ольга Брагина «мои токсичные родственники…» / Olga Bragina „moi toksyczni krewni…”

Сергей Войналович «шея цапли повторяет…» / Siergiej Wojnałowicz „szyja czapli…”

Ярослав Головань «Мой Мартьян» / Jarosław Gołowań „Mój Martian”

Михайло Жаржайло «картинка яку ти пестиш…» / Mychajło Żarżajło „obrazek który pieścisz…”

Ия Кива «соседский мальчик не желая быть замеченным…» Ija Kiwa „chłopiec z sąsiedztwa…”

Александр Кочарян «чтобы спать спокойно…» / Aleksandr Koczarian „by spać spokojnie…”

Миирослав Лаюк «Відлюдник і камінь» / Myrosław Łajuk „Eremita i kamień”

Анна Малігон «Я давно хотіла спитати: як тобі, там, потойбік війни?» / Anna Malihon „dawno chciałam zapytać…”

Евгений Пивень «многолетнее облако…» / Jewgienij Piwień „wieloletnią chmurę…”

Антон Полунин «Кто ты такой…» / Anton Połunin „Kim jesteś…”

Янис Синайко «в кронах зимних деревьев…» / Janis Sinajko „w koronach zimowych drzew…”

Аня Хромова «Важливі Речі» / Ania Chromowa „Ważne rzeczy”

Фридрих Чернышёв «женщины в возрасте от 15 до 45…» / Fridrich Czernyszow „kobiety w wieku od 15 do 45 lat…”

Andriej Sien-Sieńkow w Kontencie

Kontent

СИКВЕЛ КИТАЙСКОЙ КНИГИ ПЕРЕМЕН, СНЯТЫЙ ПО НЕРАБОТАЮЩИМ ТРИГРАММАМ / SEQUEL CHIŃSKIEJ KSIĘGI PRZEMIAN, NAKRĘCONY WEDŁUG NIEDZIAŁAJĄCYCH TRYGRAMÓW

ХРИСТОС. ПИРАТСКИЕ КОПИИ / CHRYSTUS. PIRACKIE KOPIE

ГОРИЗОНТАЛЬНОЕ ДВОЕТОЧИЕ / HORYZONTALNY DWUKROPEK

Ludmiła Chersonska

***

Świadkowie opowiadali – na drugi rok wojny
z Doniecka wyszła kolumna psów i kotów.
Szły wzdłuż drogi, wychudzone nieszczęśliwe zwierzęta,
nie oglądając się, nie wybierając pokarmu,
obok spalonej trawy i słonej rzeczki,
obok błękitnego nieba i czarnego słońca.
Mówią, wywiódł ich pies co zwał się Tyson
albo Tajfun – on sam i tak nie pamiętał.
Powiedział im – właściciele nie wrócą,
a pociski wybuchają i wybuchać będą.
Ten stary pies znał cztery ludzkie słowa:
Noga! Siad! Bach! i Głos!
Zanim odeszli, podchodził do dwunożnych,
mówił im: Noga! – a ci się śmiali,
mówił im: Siad! – a ci wstawali,
mówił im: Bach! – dostawał lanie,
mówił im: Głos! – a ci strzelali..
I wtedy pies co zwał się Tyson
albo Tajfun – on sam i tak nie pamiętał,
powiedział pozostałym wynędzniałym zwierzętom,
powiedział im, psom, i powiedział im, kotom:
– Tu dawno zapomniano ludzki język,
tu nikt nie da nam wody i pokarmu.
Tu brzmi tylko jedna komenda –
Ognia! i ją wykonują ludzie.
I zebrali się i poszli jeden za drugim
od wojny, od głodu i od smutku
chaotyczną czworonożną kolumną,
porzuceni przyjaciele człowieka,
co zapomniał słowa dla zwierząt,
co stracił wszystko to, co go kochało..

październik 2016

 
***

– ubierajcie się ciepło, by nie zamarznąć.
a tu w każdej witrynie – słońce,
w oknach – odbicia ostrokątnych fasad,
domy czerwone, żółte, błękitne,
gołębie w kolorze nieba, gołe dzieci w fontannach..
– ubierajcie się ciepło, by nie zamarznąć,
w ojczyźnie im straszniej, tym zimniej.
i oni zakładają skarpety i czapki,
wtulają się w kołnierze, otulają szynelami..
a tutaj za nimi ujadają gołębie w kolorze nieba,
wytykają je palcami gołe dzieci w fontannach,
i domy – czerwone, żółte, błękitne –
przekręcają w odwiertach klucze, zamykają drzwi

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Eduard Szamsutdinow

 

Miłość

zadaję słowo: ciemność // kawałki magnesu skupiły atrybuty ciała –
sztuczne
światło // gdy twój kraniec dotyka mnie,, ogrzewają łaźnię dzieci z sąsiedztwa
jeden pocałunek – to groch, dwa pocałunki – słonecznik (dlaczego nie całujesz
mnie?)
jestem anginą, bronichitem, rakiem, brązem w zasztatnych* ciemności. bezludno – krzywo i
strasznie.
(dlaczego nie całujesz mnie?)
moje wyrażenie ciemności, z kogo wycofywać, szprychy rowerowe podarły
powietrze // ogrzewają łaźnie dzieci // lepiej by dzieci// i tyle grochu i tyle, że
(dlaczego nie całujesz mnie?) oto moja ręka , latarnie tłustych alei na
ciałach/ciała
żółw pełźnie powoli ,, pulsując gips otworu wiertniczego – i wyleciało ich czterdzieści
krwi pali , analiza prowadzi mnie po dnie // spostrzegłem : brzuch / folia / termin z
metką
mięso leży w sklepach ( dlaczego nie całujesz mnie?)
gazowa odwilż minuty na prostym ciele leży człowieku w owczej czapce/
drążyć łomem śnieg[ciało] dlaczego nie jestem ciałem (dlaczego nie całujesz mnie?) dookoła
gleba biała jak rtęć żuć chleb / szkło jak kasza z rodzynkami, za którą
chowa się narysowany słonik/ jo** – obrane ziemniaczki(lura) / terapia –
napromieniowanie ciemnością,, włoski orzechowy język grecji
(dlaczego nie całujesz mnie?)

 

(przekład z j. rosyjskiego)

 

 

* zasztatnych (заштатных, pol. nieetatowych) — to dla mnie wymyślone nazwisko (przypis autora)

** tu „ jo” (ё)— dla mnie zburzony wykrzyknik „ joł”, który nie może wytchnąć np. jak w rapie „yo” (przypis autora)

 

Maria Malinowska

*

koziołkami w pozycji embriona
toczą się po polach
małe kobietki

głowice bojowe śmierci
nenufary do wewnątrz

odłożony czas wywraca
na drugą stronę
i w nim zaczynają żyć

równolegle
gdzie jesteś gdzieżeś ty
lecz łącza przerywają się

jak żyły w ogromnym ciele
rodzącego siebie

biedne ty moje
lamentuje
nad nimi jego

i poszeptuje w inne

tak jak pożera siebie
w obiegowym ruchu
kula ziemi

na wskroś przekłuta
własnym kolcami

(przekład z j. rosyjskiego)

Gieorgij Giennis

*

miejsce pod słońcem było zajęte
przez mężczyznę na leżaku
rozwalił się na nim
na żażące się części

życie odparował upał

w palenisku głowy krzyczały
parzące węgielki słuchawek

*

po morzu ostała się
grzęda spieczonych fal

czyjeś odbarwione przez słońce płetwy

zakorkowana butelka nasienia
1954 roku ejakulacji

twarze jak spodki
z dna wyschniętej ojczyzny

* * *

WOJNĘ przynieśli z rana
z brezentu wyciągnęli

pachniała wilgotnym komfortem
i wiecznością zbiegłych roślin

usiedli czekają rozpalając
do białości wydychane powietrze

*

składnica czasu piec
na odległej zapomnianej daczy
pogrzebaczem uchylił żar
twarz poczerniała
strzępnąłem ją w lustro

*

trawy
jak węże po polu się wiją
odpełzają w dal przed wojną
drzewa
niepewnie przestawiają korzenie
wloką się w dal przed wojną
zwierzęta
niektóre rycząc niektóre pogwizdując
uciekają w dal przed wojną
ptaki
rozrzucając pióra i krzyki
odlatują w dal przed wojną
ludzie
ustami tworząc milczący obłok
od chłodu wczesnej jesieni
kołyszą się
maszerują w miejscu

(przekład z j. rosyjskiego)

Sasza Moroz

*
woda zaczyna szukać
jak zwał się ten, który poszedł na aleję
szybko-odbiorniki
kobiety
szaro-pomarańczowy krawat
muzeum koni
wszyscy śpią

*
za jego plecami zdarzają się wszyscy
sklejenie snu
wątpliwe
klask w głębi lasu
błądzące oczy przed przybyciem pociągu
z przeciwka, praca z pajączkiem
wątpliwe fasola
jagody
fasola
mleko

*
cicho, jak wu, zamyka się
historia piątego punktu
mięso jak piasek, mokre i suche
trawa i ciasto w świecznikach
napis na chustce
wszystko – wystarczająco duże
lejek
paznokieć
czarna linia twarz dziewczynki

(przekład z j. rosyjskiego)

Jarosław Gołowań

 

Weź i dotknij,
dotknij
czy czujesz wgłębienie, czujesz?

nie, nie czuję

dotknij, dotknij,
widzisz –
tu jest inaczej
nie tak jak tam

nie, nie czuję

to pomnik cudzego życia
w moim okaleczonym ciele
znałem je
od do
życie drugiego człowieka
nie wiem dlaczego
odszedł i nie wskrzesisz go
i po co
mi pomnik
obmacuję go
odczuwam go
słyszę jego
nieme oczy
widzę jego
ślady od niemytych podeszw
na swej chropowatej skórze
na swej mrówkowej twarzy
on zabiera cząstki mnie
do przeszłości
chcę uciec
odpiąć te paski szelek
brak sił
biec w głąb
na boso w rajstopach
na kwadratowym metrze
grzęznąc po same gardło
do samego gardła do wymiotów
po same przerażone usta
po samą nitkę kapronu
po sam wijący się czerw
po sam giętki ogon
po pierwszy asfaltowy szew

dotknij, dotknij jeszcze
proszę,
błagam

czujesz?

nie, nie czuję

dziwne,
a ja już od wielu lat czuję
na zewnątrz
i wewnątrz
tylko ja

daj mi rękę, proszę –
babka łaskocze mi nos

może
podotykasz
jeszcze?

(przekład z j. rosyjskiego)
 

Kuźma Kobłow

***

na początku bóg stworzył rower
potem elektroniczną pocztę, potem rzekł
teraz nie ma potrzeby snu, spać
więcej nie musicie, ale to
oczywiście nie może tak od razu

dziś śniło mi się miasto
nie wiadomo dlaczego Tokio, pożar
sam koniec wojny, kwarantanna
stoję z wyciągniętą ręką, a ptaki
wielkości paliczka mojego małego palca
intensywnie wydziobują z niej ziarna do krwi

seria „prototypy”

..

rozproszenie: wejście i widok, piękny kącik,
rozprzestrzeniający czerwień z odwrotnych stron

„a zatem, to się dzieje, i dzieje się po dwakroć”

świat — wolność zbiegu okoliczności

sklepienie dokumentów, rozwartych na każdej stronie

..

mój kompan opowiadał mi o lekkości naszego ładunku
wspominał o niezwykłych zaletach naszego okrętu

(ms. found in a bottle poe)

wkrótce potem
zainteresowałem się wodą

(art after philosophy kosuth)

ósmego września

..

zamiar opowiedzieć o swym życiu
pozostawia mi dwa dokładnie przeciwne warianty

fala

w duchu „niezadowolenia wypowiedzią”
bądź — nieprzyjemności od wypowiedzi

epigraf, powód
staje się chłodniejszy

..

w końcu przyznali tak
rzeczywiście nie ma żadnego brata

pytają ją po trzykroć gdzie
brat ona na to ja nie mam

pytają ją po trzykroć gdzie
brat ona na to ja nie mam brata

..

potoki obecności
w rozwarciu kilku ulic

jakaś „ukochana”

koczownictwo
parataksa

głównie południowe zapisy

powierzchnie

..

proste domy — tylko okna
nic nie jest światlejsze

lecz niczego nie wiemy o tym
naprzeciw — odkrycie

za mało pamięci
gramatyki architektur
ognisko zakażenia

północno-zachodni wiatr

test obrazów
zniekształcenie pola
pejzaż i
zmywająca go fala

gniazda
kwitnienie gniazd
otaczający świat zawisł

..

samochody, drzewa
dwa słowa
nowe zapisy
próby niepokoju
sucha pragmatyka dzienników podróży
odjazdy, ptaki
dworce kolejowe według Sebalda

w porównaniu
ekrany okna
dźwig z logotypem „linia pozioma”
wewnętrzna bezczynność

problem reżimu: zdjęcie albo fotka
nieubłagana dłużyzna, upał
przyrząd do wyimaginowanej nawigacji
foto akacji

myśli i listy o ptakach

..
cień w odbiciu
lato, wiatr

słońce w rozumieniu liczb
geometryczny promień
zamykania
pamięci popiół

jednak i odczyt kopii
zażyłe podstawy
minus-drogi
jednak i zrozumienia
widzisz — woda

wakacje na zdjęciu
roślinny kokon
ogród przez noc

przestworza wolnego miejsca
nieobecności „między”

usypany z żużlu stok
białych plam
na stopionej kliszy
na słońcu
lenistwo, wieczór

(przekład z j. rosyjskiego)

Dmitrij Gierczikow

***

samotny film z busterem keatonem
kobiety za oknem nie mówią o niczym innym oprócz swych mężczyzn
oni wiedzą jak wierzyć w ateizm
oni wiedzą jak uścisnąć dłoń żołądkowi, lecz nie
wiedzą jak stać się takim gównem jak ty,
kąpiemy się w różowych drożdżach, koteczku
kąpiemy się w różowych drożdżach, koteczku
gdzie masz ręce, koteczku? — które podobały mi się:
samotne gówno w miasteczkach na południu
ubiera marynarkę i wychodzi do kobiet
bez krzyża i koszuli
już dawno nie rozmawialiśmy po niemiecku, koteczku
już od dawno wiemy jak nie rozmawiać po niemiecku, koteczku:
ja — imbir
ja głęboką nocą
w miastach w miastach,
by zostać synem boga:
nie ma czasu nie ma filmu nie ma czasów
ja — zaczynam, ja — imbir, ja — buster keaton

(przekład z j. rosyjskiego)

Janis Sinajko

***

w koronach zimowych drzew
dusze wielkich zwierząt
dorównują ptakom

może
półprzezroczysty waleń

gałęzie przechodzą na wylot
niczym czarne ostre żyły
ciągną się do miejsca serca

lecz zgroza ruchu
zmiana wzoru

wysoki blady mięsień słońca
kurczy się wpierw
od jeszcze nie wypowiedzianej rany

 

***

w trupie kamienia
mowa

rozpościera zielone skrzydła

 

***

z głębiny

wyrzucony
tańczący ogród

stalowe ważki niosą na sobie
ocalałą kość
praojca

i ty

przed tym ruchem
wyschnięty okrzyk zielony

wszak
nikt
nie powiedział że zatrzepocze muzyka

to w ciebie
nikt
w ogóle niczego
nie powiedział

 

***

po tej podróży
po skałach i soli

zwietrzymy
się

tylko
słowa wypowiedziane
pewnego razu

wrócą

wymacawszy drugą
drogę
z powrotem

w kość

(przekład z j. rosyjskiego)

Sasza Moroz

*
ogromne jesienne pole
seria opisów, w których
ogromne ryby
pomarańcze, cytryny, mielony kminek
samotworzące się obiekty
zamalowane lustra
forma sonatowa
ćwiczenie numer jeden
ślad po saniach

*
formy wyjścia za granice kręgu
piłka nożna
płaszczyzna
może czynić to, czego nauczyli ją robić
delfiny
ta
delfiny
ta ta ta to to (niskie w środku, bliżej końca)
ta to ta ta to ta

*
plunął resztkami pasty do zębów na plecy
marchew cebula jedna
ziemniaków też cztery
pomidory trzy
pierwszy dzień opadów śniegu
marksa sto siedemdziesiąt siedem pięćdziesiąt jeden
nieoczekiwane posunięcia
rybiki
trzy dni chodziliśmy po ciemku, na czwarty pojechaliśmy na dworzec i zwiedziliśmy miasto
kamienie nazębne
sny o białym śliniku
własna siwizna na cudzej głowie
sny o grudach
sny o krewnych
dwa (trzy) leśne obrazki; pociąg, spadła
szprycha
-cyna
-cyna
charyzmatycy krótkie sufity
zmięta pomięta bawełna chruszczowki
martwy ptaszek w wodzie, pełnej meduz
niedźwiadki w jadalni
rumiany chłopczyk
żelazny chłopczyk

(przekład z j. rosyjskiego)

Walerij Ledieniow

* * *

kilometry
gałęzi
list
i różnica
przy drzwiach wagonu
gumowy brzeg
i
za niego
czepiam się

rozpoznaję siebie w rozmowie naprzeciw
wkładam w to
nocne koszmary
komplementy
ostateczne terminy
oczekujących w odtwarzaczu
london grammar

 

* * *

w listach
jesteś bardziej interesujący

od spotkania na żywo

nie zakończonego w porę
w głowie ze szkiców

 

* * *

sterowce
twych
opowieści –

rzędy
ich hangarów
wywiodły nas
na nadbrzeże

twe płótna na podłodze
powiększone fragmenty
obcych
nie istniejących w życiu
obrazów

odczucie koloru
z dzieciństwa
nieznane
dlatego
że
nie pisałem
do ciebie
wcześniej

mówiłeś
że
więcej
nie poczujesz
niebezpieczeństwa

przekreślaliśmy
niepotrzebne

smagał
nas
wiatr
znad Dźwiny

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Fridrich Czernyszow

G.
świątynia zoroastera zamknięta w niedzielę
i w ogóle znajduje się na prywatnym terenie
po kiego to żyć tam gdzie darzyli czcią ognień i zamykać go
jak szopę
polny mak, lewkonia i pasterska torba
i nieznane jasnofioletowe kwiatki
co ty tu robisz?
skrzywione czubki trampek o schody
zielona figa na drodze i
zapłacona wszechświatowi monetka
co wypadła z dżinsów w kabinie kolejki linowej
polny mak, lewkonia i pasterska torba
i maleńkie nieznane jasnofioletowe kwiatki
leczniczy wywar od wszystkiego niedobrego
mieszkanie w którym został przenocować
tak duże nie bywałem w takich od trzech lat
w ciemnej sypialni z balkonem dziwne uczucie
zastygniętej uśmiechającej się przeszłości
polny mak, lewkonia i pasterska torba
i maleńkie nieznane jasnofioletowe kwiatki
jak zdjęcie rozmytego z czasem tatuażu
w którym mimo wszystko da się odgadnąć rysy ukochanego

 

* * *

kobiety w wieku od 15 do 45
narażone są na większe ryzyko przemocy domowej
w rodzinie lub na ulicy
niż na ryzyko raka czy wypadku samochodowego
od seksu umiera więcej kobiet niż od wojny
od tego co nazywa się seksem
chuj wystrzela częściej od karabinu
chuj groźniejszy od pijanego za kierownicą
czy też zepsutych świateł
nie da się zamienić na zabawkowy
jak automat dla chłopca ze wsi
(zamienić go na zabawkowy to wstyd albo za drogo
albo i to i to jednocześnie)
tym dwóm wyraźnie nie starczyło broni
dlatego poszli okraść sex shop
by nie psuć statystyki konkurującej z wojną
i gdy trzymamy się za ręce
i nie zabijamy się nawzajem
zabijają nas za to
że ich rozbrajamy

 

* * *

co nam wspólnego/zostało
gdy spotykam zdjęcie trzeciej rzeszy
wysyłam je tobie

gdy o Bratysławie albo bdsm to żeńkie
gdy o tobie to wspominam jak pieprzyłeś się z maszą

gdy wróżę maszy myślę że to o tobie

niekiedy wchodzę na stronę loszki
tak chce się jemu napisać homofobowi
z kim spał okazuje się

czasami do innego loszki
ale niczego nie piszę
choć wszystko to wiemy

w naszym mieście było (jest?) miejsce
gdzie różnej wielkości rury
tworzą wzorzystą ścianę

wszyscy wiemy gdzie to jest

 

* * *

cóż mam napisać w swoim anonsie że
jeśli przyciągniesz mnie za pasek do siebie i rozepniesz to możesz się ciężko zdziwić

nad moją głową wieloryby przebiły sufit
nocą chlusnęła woda
i napełniła mieszkanie
mogę w nim pływać
mogę pływać już trzy lata
i przedtem mogłem, ale wcześniej
za niewielką opłatą
po prostu niczego nie czuję
ani bólu ani chłodu po skalpelu
niczego nie czuję

raz dwa trzy po ścianach cieknie woda
raz dwa trzy pociągnij mnie za pasek
wyruchaj w trzech superszybkich pociągach

i nigdy nie

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Linor Goralik

Aleksandrowi Baraszowowi

Jak można pisać wiersze po czternastym stycznia 1942 roku?
Po 6 stycznia 43? Po 11 marca 1953?
Jak można pisać wiersze po 22 lipca 1917?
Po lipcu 1917? Po marcu 1984?
Jak można pisać wiersze po 6 listopada 1972 roku,
11 września 1965 roku, 1 sierpnia 1902.
9 maja 1912?
Jak można pisać wiersze po 26 zeszłego miesiąca?
Po 10 czerwca zeszłego roku? Po 12 czerwca?
Po 14 grudnia 1922 roku?
Po tym czwartku?
Po tym, co się stało dzisiaj o trzeciej?
Straszniejszy, z pewnością, był tylko 4 września 1913.
Tylko 12 kwietnia siedemdziesiąt trzeciego był, być może, znacznie
straszniejszy.
Albo 6 sierpnia 86. 4 września 1913. Albo, powiedzmy,
dwudziesty piąty lipca 1933 roku. Albo dwudziesty szósty.
Ktoś bez wątpienia spadł z przenośnej drabiny w bibliotece,
złamał kręgosłup, nigdy nie będzie się poruszał.
Ktoś bez wątpienia zginął,
przez pomyłkę wysadził się razem z zakładnikami.
Komuś dzieciak pobiegł po lody,
dosłownie za dwie przecznice
i nigdy nie wrócił.
Nie, dosłownie za róg. Nie, dosłownie do sąsiedniego domu.
Nie, wrócił po osiemdziesięciu latach, 25 marca.
Albo dwanaście lat temu, 24 listopada o 15:00.
Umarł 26 w zeszłym miesiącu.
Napisał tylko jeden wiersz, bardzo słaby.

(przekład z j. rosyjskiego)

Sasza Gracz

+++

między łóżkami:
mapa lasów
rzek
i listonosz
przynosi muzykę dla
zakochanych

+++

zawartość zapasowej walizki
22 przymiotniki do
słowa „rzeka”
klęska powódź
błyskawica, guzik,
nóż do papieru,
2 rzeczowniki
do
płatków
po imieniu

Początek drzewa (I)

wiatr zaufania
i
pożar
krzew zapłonął w drżącym wieczorze
w obcym domu
nagle tam! twarze przyjaciół,
wspomnienia,
tworzące:
1. twardą powierzchnię
2. okrągły stół
3. inną ziemię
odkryty „przylądek dobrej nadziei”
albo wiecznie idącego do domu człowieka

(przekład z j. rosyjskiego)

Ilia Kukulin

+ + +

Wszystkie kamyki,
które wrzuciłeś do wody
z różnych linii brzegowych Ziemi, —
z ledwo słyszalnym pluskiem
wrócą w powietrze 
i zawisną w nim, bujając się,
przez dwadzieścia lat
po tym,
jak od nich się odwróciłeś.

Nie wracaj na miejsce.
Nie sprawdzaj. 
Nie wypali.

(przekład z j. rosyjskiego)

Jekatierina Zacharkiw

* * *

jestem tym, co czuję: bicie, pierwsze uderzenie
obsypuje się jak wachlarz drewno krzywo wrzyna się promyk
w dym nad manufakturą gdzie stoisz w białym
i patrzysz na salwę nadwyrężonej obrony
dopóki w naszym świecie latają kropki mój młodszy brat ogień
w polu nie wystarcza mu tchu

ściska mą twarz w dłoniach patrzę na burzany
jego ręce ciekną po mej twarzy patrzę na burzany
i na kraj tego zmroku

jestem tym, kto rozłączył się ze sobą w tej akcji na zawsze
rozłączyłem się z polityką w iskrach pod leningradem
stoisz w białym przy szkolnej tablicy wewnątrz dymu
dyktando porusza nas nie wiemy w jakim mówić języku
brzozowy dziegieć na kraj tego zmroku dywany nowych hoteli
ręce ognia ciekną po mej twarzy

* * *

prześladując spojrzeniem dalekie spotkania
ocknąwszy się w marmurze mówisz mi
witaj we śnie twej mowy
zgaszonej o krawężnik

nadal nie przeszło i nam nie bardzo poszczęściło się
nie do usunięcia brzęki terroru, odcięte małżowiny uszne
jesteśmy owinięci cienkim błękitem i czymś pośrednim

w tym śnie jesteśmy niby chłopakami i całujemy się
tak wymieniamy się słowami, bezpośrednio, z ust
do ust, po plaży i tańcach, na zamierzonej jawie

z zasadzki wypływają partyzanckie wilki
i oblekają się w cień, widzimy jak my — to muzyka
dźwięk czystej zmowy, liberalnego znaku

* * *

do pasa wybielone ciała, w spokoju las
rozproszone działania mutantów
przeżute szkło, spokój ulic
spokój cielesny rzęs
proszę bardzo,

interfejs wymierania, postrzeganie krwią
umywalek, doliny, uczniów, twojego
wstawaj,

nie, nic nie jest miłością
jesteś czarna niczym vera hall
w piersi twej białe urojenia, u podnóża góry
cały dzień raduje się dusza i przerywa się
widzisz,

imituje
militarystyczny obraz uścisku
ziemia skończyła się, wyciągnięte listy
jak flagi w mieście potargane na wietrze w świetle reflektorów
kurz syntaktyka wyłącza przewód wspomnienia

obraca się słońce w oczodołach
nazwij ten krąg
obiecaj że nie wolno się odwrócić

(przekład z j. rosyjskiego)

Gleb Simonow

* * *

to wszystko nie o tym
szybki dreszcz
podnosi podpory tamy
w domu stania
pada głównik

* * *

woda za drzwiami
czeka —
(konieczność otwarcia
spustu)
to jest o czymś,
milcząca
na murbeton

piesze ogniki

* * *

oni wyszli z brzegu —
— co nie? — rezygnując z wioseł,
studziennej gliny, mostów,
rezygnując —
wiatr, schodzący z góry,
wygina czubki sosen.
spokojna fala.
nikt nie ma pojęcia, co robić.

* * *

kiedy skończy się dzień —
odwołają strażników.
ziemię zaścielą
pod samym niebem.
wybiorą miejsce —
i długi styczeń,
cichy i nowy
prawie nieruchliwy
wyciągnie ręce
gdzieś jeszcze —

będą biały obrus
iskrzące pole
i mały dreszcz
na wylanej wodzie

(przekład z j. rosyjskiego)

Anton Prozorow

***

nie napisałem ani wersu
nie wymówiłem ani słowa
nie opuszczałem pokoju

siedzę
uśmiecham się

na stole
w podarunkowym opakowaniu
nietknięty dzień

światło pada z wysoka

nasze domy
nasze drzewa

szumem i szelestem
cywile
wyszli pooddychać

i ja sam
jestem powolnym
gościem w parku

myśli-rowerzyści
przeganiają mnie

(przekład z j. rosyjskiego)

Artiom Wierle

 

***

białosępy nad ulicą bałtycką
nad domem numer dziesięć litera a
nad mieszkaniem sześćdziesiąt trzy
coś zwęszyły
krążą
wyrzuć stęchłą różę
wywal stęchłe ubrania
wymieć stęchły kurz
wylej stęchłą zupę
wytrzep stęchłe materace
wysraj stęchłe gówno
odlatują?
odlatują
lecz z mieszanymi uczuciami
i z pewną niechęcią
jakby czegoś zapomniały
wyłączyć coś

 

***

był lekki jak ptak
takie przemknęło zdanie
to nie oznaczało że
był lekki jak struś
czy nawet jak flaming
miałem na myśli że był lekki
raczej jak wróbel
i nawet jak gołąb byłoby już przesadą
tak więc
inne okoliczności pogrzebu
już ulotniły się z pamięci

 

***

1
nogi i ręce
to oddzielne istoty
i w ogóle ciało
to oddzielny twór
jestem tylko zwierzęciem domowym
tak jego zwierzęciem domowym

2
czasu nie zostaje
czas ucieka
co to jest jeśli nie
(szanowni panowie)
pozostawienie w niebezpieczeństwie

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Dmitrij Kazakow

 

***

gwiazda mniszek wschodzi
gdy modlą się za ten świat
grają w warcaby
rozpłaszczają kolana
suszoną rybą pachnie pokój
i rogi stron
tak pachnie odległość między
gwiazdami gdzie unosi się ich szept
i gdy z lasu do nich wychodzą
samice tutejszych zwierząt
oddać młodę na musztrę
zaczyna się deszcz meteorów
a w sąsiedniej dzielnicy
wypada deszcz
z karasi, babek,
ukleji, okoni

 

***

Dzisiaj staję się współuczestnikiem
Z woli własnej po kliknięciu na link
Tam w Aleppo czy Palmirze
(Mocno zaplątany w strefach działań
zbrojnych ugrupowań)
Wystarczająco po angielsku
Dziewczyna żegna się z humanizmem
Z okrążonych kwartałów
Nie pamiętam przez wojska rządowe
rosyjski czy państwa islamskiego
Iraku i Lewantu
Pamiętam dużą oprawkę okularów
Na przepięknej semickiej twarzy sfilmowanej
Na tle pomalowanej płyty regipsowej
Mało efektywnej
Tak więc podczas bobardowania każda strona niebezpieczna
Dla Aleppo czy Palmiry
Dokładnie nie powiem

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Ania Chromowa

 

* * *

policzone centymetry
rozdzielają nas
ostre przecież mają zęby

 

52 rodzaje konfitur

Mówi się,
ХІХ wiek minął w Londynie,
ХХ wiek minął w Paryżu,
ХХІ wiek mija w Nowym Jorku.

A co, gdyby przenieść się gdzieś na odludzie, z dala od głównych dróg?
Gdyby pomyśleć, jestem nawet gotowa nauczyć się swymi rękoma solić oliwki, uprawiać aromatyczne przyprawy i przygotowywać 52 rodzaje konfitur.
Tylko by Nowy Jork, Paryż i Londyn trzymały się ode mnie z daleka.

Do diabła. Tak to jest. 52 rodzaje konfitur, w tym ze skórek pomarańczy.

 

Ważne Rzeczy

mam dość wyrażenia
„mówić o rzeczach ważnych”
pragnę
mówić o nieważnych
o sygnałach samochodowych, rozbrzmiewających za oknem
o zgadze po rybie
o niespodziewanym nocnym deszczu, którego nikt nie usłyszał,
który nie zostwił śladów ani na ziemi, ani w powietrzu,
tylko zmoczył pozostawioną na balkonie książkę
której nie będę cytować
i autora nie będę przytaczać
ponieważ jest ona w całości o rzeczach ważnych
na tyle ważnych, że nieważne, kto i co o nich napisał

 

(przekład z j. ukraińskiego)

Wadim Bannikow

 

* * *

tezaurus słaby
spójrz na ten tłum
nigdy nie nauczy się niemieckiego
łowią ryby i drewno —
nigdy nie zbudują miasta
ale oni mogą rybę —
dlatego latarnia przegrała
nikt nie uczy się niemieckiego
lecz to tylko światła
ale tłum \ nikt nie zatrzyma ich
są rzeczy gdzie straszniej
tłum wdycha miasto
lecz nie ma sił być z nim jak z ukochanym

 

* * *

boi się przepaści sama jest przepaścią
(główny instytut stalina)
po drodze w dół \ po drodzę nad rzekę
(nie mówię, że panią znam
nie ty jedna idziesz pod górę
nie ty jedna)
niesiesz w piersi mnie
niesiesz mnie pod piersią
(nikogo tak nie kochałem

 

* * *

milicjanci piękni jak zawsze
przechodzą obok on i ona
zaciągnąłem się i przywitaliśmy się
potem poszliśmy się kąpać
i znowu na huśtawki
oto mówią kajdanki
a tymczasem
nic nie może być przez nie ograniczone
ile razy próbowałem zostać artystą
brałem instrumenty i wyjeżdżałem gdy zbliżał się wrzesień
i brałem farby
suchymi miotełkami robiłem linię
woda spada od razu we wszystkich stanach skupienia
gdy woda nie spada
wtedy jest w stanie pary
u mnie w środku też jest maleńki deszcz
ściągnęła mundur
a przed tym była w mundurze

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Jewgienij Piwień

 

***

wieloletnią chmurę
przywiązano
do pyłku w kąciku oka
co rozumiemy jako
„strasznego” wykładowcę
na wypłowiałej tabliczce
znalezionego pośród stepu
budynku
tam runiesz
na królicze skórki
i jakoś przezimujesz
oczy odpoczną

 

***

sprytnie zebrane
przewstworza skąd nie ma
wyjścia: światło-pawilon
zdaje się urzeczywistniliśmy
upragnioną wieczorną pielgrzymkę
do zapomnianych krewnych
w głąb osiedla
ich pokoje na oścież
jak stare drewniane przesyłki
szpitale położnicze dla królików
skrytki dla papierosów
podwieszone w ziemi
piją korzeniowy świt
i widzą
i widać ich

 

***

łabędzie
sześć i pół pary
leży
u wezgłowia stawu w nagrodę awatarek
wystrzału nie pochodzi z okna
sprzedają papierosy uczniom pierwszej szkoły
chwytliwy refrenjak mszyca
rzadziejjak pająk
by po minucie jeszcze po jednym
napuszywszy ogony wyrwać słońce z
ferm wysokiego napięcia i nieść
najpiękniejszej w klasieoto głowa łabędzia

 

(przekład z j. rosyjskiego)

Anna Głazowa

 

***

twarz
to władza nad drugim
oczy
miejsce spotkania

pod zmową
tajnych znaków i pominiętych naznaczeń.

tam twarz
bez podobieństwa
gdzie jej rysy
nie przechodzą

pod zegarem.

.

***

słowa to też zwierzęta
lecz żyją w stronę przeszłości
i idziesz za nimi nie naprzód
a po śladach

rozchylasz mrok rękoma
i rozpraszasz się przez szept.

jednak one same
zastawiają pułapki
a gdy wpadniesz –
wołają żałośnie
nie po imieniu.

 

***

spróbuj zwinąć to czego się nie da zwinąć:
morze; wąwóz; resztkę życia,
lub rozstrzygnąć to co niezdecydowane,
wziąć w gołe ręce
zwykłą pustkę.

 

(przekład z j. rosyjskiego)