Tania Zamirowska

NAJMĄDRZEJSZA DECYZJA 

 

Pewnego razu mały piesek, kruk Sven i sadzonka o imieniu Jurij wyruszyli w podróż. Dotarli do wysokiej góry i nie mogli już się cofnąć: lawina błotna zniszczyła drogę – przecież mamy początek trzeciego tysiąclecia – rozmyte drogi, przyroda burzy się, płyty tektoniczne kołyszą się pod nogami.

— Ja przelecę nad górą — odezwał się kruk Sven.

— Ja zaprzyjaźnię się z nią, a kiedy się rozstąpi, to pozwoli mi przejść —  odparł piesek.

— A ja zapadnę się pod ziemię i zakiełkuję, wyrosnę z drugiej strony góry i stanę się roślinką o imieniu Piotr —  powiedział Jurij.

O tym, żeby kruk przeniósł psa i sadzonkę przez górę, nie było mowy: nie byli tak bliskimi przyjaciółmi, a w podróż udali się raczej z konieczności niż za głosem swoich młodych serc, a szczerze mówiąc jakoś się nad tym nie zastanawiali.

W końcu zrobili tak:

Kruk w pół godziny przeleciał nad górą, dotarł do RPA i założył tam gniazdo. Żył długo i szczęśliwie, czego i wam życzę.

Pies zaczął przymilać się do góry, śpiewał jej piosenki, rozweselał ją co wieczór kiedy góra wracała z pracy do domu, bawił się z nią w chowanego i grał w gazdę. Dopiero po dziesięciu latach góra zauważyła pieska i ucieszyła się, że ma przyjaciela, ale nie wiedziała nic o tym, że ma się rozstąpić. To prawda, pies był już bardzo stary i nie chciało się mu dokądkolwiek iść. A tak w ogóle, to zapomniał o dawnej podróży: jak mawiał pewien pisarz science fiction, kiedy dwoje kocha się, nie ma znaczenia jak zrodziła się ta miłość.

Sadzonka Jurij zamieniła się w pyłek, potem ziarenko, a następnie zniknęła w ziemi, by rok później wyrosnąć po drugiej stronie góry jako nowa sadzonka, lecz nie Piotr tylko Eustachy. To był naprawdę szok. Tylko głupcy nie mylą się nigdy. Wyobraźcie tylko sobie: taka mądra decyzja nagle przeistacza się w tak idiotyczną perspektywę: Eustachy! I cóż teraz począć? Zaprawdę, czasami mądrość – skaranie boskie.

Reklamy