Jurij Leiderman

 


Neurobiologia

Neurobiologia — kiedyś zostanie zaniechana ta gałąź nauki, nie żeby była całkiem fałszywa, ale bezużyteczna, która poszła nie w tą stronę. Drobiazgowo badaliśmy tkankę mózgową i wiele warstw znaleziono w jej splotach i cementownie, i bractwo znaleziono w jego warstwach. A oto czyste przemknięcie zająca, lasu nie zobaczyli, bo znajduje się on całkowicie z drugiej strony i cała ta neurobiologia przed nim, jak zamek z piasku na skraju lasu.
— To nawet nie przechodzi przez łapę — mówi żółw — to przechodzi przez dziurki w nozdrzach.
Jakby z boku, spod pancerza żółwia pojawia się lipy łodyżka. Po niej włazisz na żółwia i dymasz go słodko, wirują przykrywki w warstwach. Mózgowe „nie
uważając” nieba. Potem zakładasz czapkę garnizonową i buty z cholewami, stajesz się milionerem-motylkiem, skrzydełkami machasz. Brzęczą skrzydełka, błyszczą suche gałązki w skąpanym słońcem lesie.
A nocą, o milicjancie-partyzancie-motylku-rakieto! O, dobry i zbawienny Brazylijczyku!
О, przeręble na polu! O, księżycu.

        Problem w tym, że wszyscy chcą się odkryć. Po prostu nie ma co już robić z informacjami Gdzie się nie ruszysz, wszędzie natkniesz się na wojskowego stojącego w przedsionku, razem z nim walizka. Tam informacja tajna — nie ma co z nią robić, trzeba wywalić. Oni wszędy gaworzą, że taka epoka — wnet przyjdą faszyści, komsomolcy zawodni i trzeba wyrzucić tajną informację, wepchnąć ją do błota. Tędy, łóżko, wepchnąć je do błota. Łodyżki lipy, niby w przeszłości, zaścielającej wszelkie „potem”.

        Ale przecież jogini w miedniczno-biodrowych przepaskach nadal błądzą po lasach, trójkątne gałganki zwisają z drzew.
Obraziłeś się, braciszku? No co ty, posuń się!
Obraziłeś się? Posuń się!
Przed sklepem wiosenną porą.

 

(przekład z j. rosyjskiego)