Mirosław Łajuk

 

Jesteśmy tu

 

te horyzonty zbyt dzikie
te wyspy zbyt błękitne

nietoperze lecą na zachód
a jeden zaplątał się w ostnicy i nie może
się uwolnić
miota się przypomina zaskrońca
ale ostnica nie wypuści
nie odda
nie wyda

jesteśmy tu
ucztujemy w ostatniej trawie
tu wszystko choruje na dziwną chorobę
i ucztujemy
w tym ostatnim azylu
przypominającym czarne węgielki oko lisicy

te horyzonty zbyt dzikie
te wyspy zbyt błękitne
te pustki zbyt pełne i samotne

 

 

Eremita i kamień

 

jesteś handlarzem ziemią na której
zakwita jałowiec

jesteś poławiaczem ptaków wplątanych
w mocne gałęzie krzewów iglastych
klatki twe zardzewiałe
jesteś pasterzem korzenia żeń-szenia
i opiekunem człekokształtnej mandragory
jesteś ogrodnikiem czarnego jeziora pod skałą
i całego tego potu

czekasz w wąwozie
i odległe zbocza –
tu kilka odcieni zieleni
musisz je zapamiętać
czekasz w wąwozie
i sterta szarych kamieni –
miliony lat staczały się ze szczytu
a potem dni zmieniały dnie

jesteś handlarzem ziemią na której zakwita jałowiec
kolory szmaragdowe stawały się z czasem
czarne jak oczy
i jesteś stróżem tego spojrzenia
w którym zebrane wszystko
jezioro i żeń-szeń i ptaki i
człekokształtna mandragora

w połowie drogi w góry usiedliśmy by odpocząć
i rozpalić ognisko
w pobliżu skały
jesteś rysunkiem na kamieniu
jesteś moim rysunkiem na kamieniu

 

(przekład z j. ukraińskiego)

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s