Aleksiej Wiaczesławowicz Cwietkow

ŻONA

ze zbioru opowiadań „Błędne działania”

Od szesnastego roku życia chodzę z ojcem na polowania. Tam i ożeniłem się: ustrzeliłem zwierzynę i poślubiłem ją. Kiedy wlokłem ją za sobą do chaty, czarne z niebieskim odcieniem pióra, opuszczonych w żałobie skrzydeł, ciągnęły się po piasku i igliwiu. Sąsiedzi mi nie uwierzyli, odciąłem sie od tego: „Wybacz, ale to jest jakaś niezwykła zwierzyna łowna, a nie żona!”

Powiedz lepiej, gdzie podział się ojciec? dopytywali się sąsiedzi. Ale nie powiedziałem. Mieszkałem ze swoją żoną nad brzegiem białego jeziora i piłowałem diamentowym pilnikiem jej księżycowe pazury. Na polowanie nie wybrałem się więcej ani razu. Sąsiedzi wkrótce zapomnieli o mnie, wybrawaszy na swoim cmentarzu odpowiedni pagórek i wieszając tam na patyku moje imię. Bez imienia, bez wieku, bez wspomnień i marzeń pełzałem jak kulawy chrząszcz po swojej izbie z nadzieją znalezienia żony.

Ona i teraz niekiedy, w wyjątkowo jasne księżycowe noce, przychodzi, kładzie łapę na moim ramieniu, czule strząsa pstre śmieci snu. Budzi, rozumiem, że „nadszeł czas na spacer.”

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s